Krótko: Reklama to nie tylko banner
Dominik Kaznowski napisał:
Ergo – przyszłość widzę w taki sposób, że w przypadku blogów, które zbudowały sobie grupę czytelników, to reklamodawcy będą musieli dostosować się do „wymogów” społeczności. Osobiście ważniejsza dla mnie jest lojalność i zadowolenie czytelników, którzy w znaczącej części są moimi przyjaciółmi, znajomymi lub osobami z którymi mam kontakt biznesowy (ewentualnie osoby których nie znam, ale blog został im polecony prze wymienionych wcześniej ludzi) niż zarobienie na reklamie.
[...]
Reasumując, w nieodległej przyszłości może się okazać, że to nie społeczności potrzebują marketerów ale odwrotnie. Tyle tylko, że wtedy dojdziemy do stanu, że blogi czy sieci społeczne nie będą przyjmować agresywnych reklam, czy reklam w ogóle. A kryzys może sprawić (cięcia budżetów marketingowych) że wszyscy zaczną intensywniej szukać pieniędzy poza reklamą – co tylko przyspieszy ten proces.
Może to zająć oczywiście trochę czasu, ale myślę że warto czekać. No, chyba że ktoś woli toplayery na blogach?
Trudno nie zgodzić się z Dominikiem Kaznowskim, gdy wieszczy koniec agresywnej reklamy na blogach, ale mówienie o końcu reklamy w ogóle to przesada. Znajdujemy się teraz w okresie przejściowym, w którym blogerzy zaczynają zdawać sobie sprawę z potencjału swoich blogów. W tym samym czasie większość marketerów żyje w epoce błyskających banerków, które są nieakceptowalne dla budujących własne społeczności. Jednak do sieci przepływają coraz większe pieniądze więc trudno spodziewać się aby ta sytuacja trwała wiecznie, a potencjał blogów się marnował.
Mimo że Polska blogosfera wciąż nie należy do specjalnie rozwiniętych, to bloger który jednym wpisem wywołał 2 miliardy dolarów strat, wyrastanie blogów na serwisy informacyjne i coraz popularniejsza wśród klientów tendencja, aby najpierw produkt/usługę/firmę zgooglować przed zakupem prędzej czy później da do myślenia wszystkim specom od reklamy. Zwłaszcza, że internet przegonił już gazety, walczy z magazynami, a i telewizja nie powinna czuć się bezpiecznie. A w internecie? Czytelnicy wolą czytać innych internautów.
Wierzę że niedługo marketerzy zaczną używać w blogosferze metod bardziej adekwatnych do jej specyfiki: płatne recenzje, darmowe usługi/produkty do testów i programy afiliacyjne przygotowane specjalnie z myślą o blogerach. Wszystko co wykorzystuje podstawowe atuty bloga, czyli zaufanie czytelników do autora i to że niczym soczewka skupia w jednym miejscu ludzi o określonych zainteresowaniach. Tradycyjne formy reklamy w sieci marnują ten potencjał, a przelicznik nie biorący pod uwagę profilu odbiorców wywołuje frustrację blogerów.
Oczywiście mogą pojawić się głosy, że przesunięcie reklamy z łatwo rozpoznawalnych banerów do samej treści bloga będzie polem dla poważnych nadużyć, ale sami zadajcie sobie pytanie: Czy po dwóch latach budowania społeczności i marki bloga jakikolwiek zdrowy na umyśle autor zgodziłby się na okłamywanie swoich czytelników? Zaufanie trudno zdobyć, a łatwo stracić. To się po prostu nie opłaca.