Poradnik WebWorkera

Gniewomir Świechowski

Cała sieć to malware, czyli awaria Google i co z niej wynika

komentarze (4)


Nie wiem jak wy, ale ja poczułem wbrew sobie lekkie ukłucie paniki, gdy wczoraj pomiędzy 15:30 a 16:20 Google oszalało i oznaczyło całą sieć jako niebezpieczną, a linki w wynikach wyszukiwania zaczęły prowadzić do strony z ostrzeżeniem. Nie jest do końca jasne, czy winny jest pracownik Google ręcznie poprawiający listę niebezpiecznych witryn, czy stopbadware.org z którego Google automatycznie importuje te informacje, ale też nie to jest najważniejsze. Stopbadware.org wyraźnie stwierdziło, że współpracuje z Google, ale lista witryn nie jest automatycznie importowana, jak podawały niektóre źródła i sugerowała Marissa Mayer na oficjalnym blogu Google.

Problemem jest właśnie to ukłucie paniki, gdy niezawodne jak dotąd Google przestaje być drogowskazem w milionach stron sieci. Widząc ta awarię i wyobraziłem dzień bez mojego podstawowego narzędzia pracy i nie była to wesoła wizja mimo istnienia Yahoo i MSN. Jak miliony użytkowników sieci jestem od Google uzależniony i choć nie należę do paranoików umieszczających tą firmę w jednym rzędzie z masonerią, UFO oraz innymi wszystkomogącymi spiskowcami to zdecydowanie mi się to nie podoba.

Nie dlatego, że Google jest złe, ale dlatego że jest wrażliwe jak każda inna usługa w sieci i jeden źle zinterpretowany slash „/” ograniczył jej funkcjonalność o połowę. Wierzę, że nie ma w necie serwerów i serwisów, które są odporne na atak i ludzką pomyłkę, ale od niewielu jesteśmy tak bardzo zależni.

Gmail, Google Docs, Google(wyszukiwarka), Google Calendar to są już narzędzia pracy, a ich integracja i ilość przewchowywanych w nich informacji czyni niemal niezastąpionymi, jeśli już zaczęlismy ich używać. Właśnie połączenie wartości tego co trzymam na serwerach w Google i fakt, że zakorzeniony w podświadomości mit niezniszczalnego Googla właśnie upadł, jest taki niepokojący.

Autor: Gniewomir Świechowski

1 lut 2009 o 4:38.

Kategorie: Aktualności,Internet.

Tagi: , , .

This website uses IntenseDebate comments, but they are not currently loaded because either your browser doesn't support JavaScript, or they didn't load fast enough.

Komentarze (4) do 'Cała sieć to malware, czyli awaria Google i co z niej wynika'

Najnowsze komentarze przez RSS. Adres TrackBack do 'Cała sieć to malware, czyli awaria Google i co z niej wynika'.

  1. No co zrobić, im coś jest większe tym łatwiej o byka…
    Musimy po prostu wrócić do liczydeł i gazet :)

    Ojciec Redaktor

    2 lut 2009 o 19:56

  2. Ojcze Redaktorze, nie przesadzajmy. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu. Jednak warto się zastanowić, zwłaszcza korzystając z software as service, jakie mogą być konsekwencje awarii. Mnie mogła by kosztować grubą forsę, tak więc myślę właśnie nad jakimś zabezpieczeniem. :)

    Gniewomir Świechowski

    2 lut 2009 o 20:16

  3. Synu, na Antywyborczej Google zamieściło reklamę Wyborczej;) To dopiero była awaria. Przez tydzień z szoku nie mogłem wyjść :D

    Ojciec Redaktor

    7 lut 2009 o 18:10

  4. Cóż, reklamy zamieszcza automat. Wyborczą i wibratory reklamowało miejscami nawet na blogach narodowej prawicy. ;)

    Gniewomir Świechowski

    8 lut 2009 o 2:49

Zostaw komentarz

Connect with Facebook